Krzysztof Śmiałowski / Software & AI
O mnie Newsy Chat AI ↗ Kontakt

← Wszystkie newsy

25 laureatów Medalu Fieldsa przeciw firmom AI - słynne problemy to nie benchmark

11 września 2026

Ten artykuł powstał za pomocą rozwiązania, które pod nadzorem człowieka orkiestruje farmę modeli AI m.in. przy researchu, weryfikacji, korekcie i tłumaczeniu.

25 laureatów Medalu Fieldsa przeciw firmom AI - słynne problemy to nie benchmark

Zaczęło się od plotki, która okazała się nieprawdziwa. W sieci pojawiła się wiadomość, że rozwiązano dwa problemy milenijne, więc OpenAI sprawdziło, czy jego system też potrafi. Firma skierowała do pracy nad równaniami Naviera-Stokesa około 10 tysięcy agentów działających równolegle i po 88 godzinach, w sobotę 5 września, miała dowód, że przepływ o gładkim polu prędkości może w skończonym czasie wytworzyć osobliwość. Formalizacja zajęła kolejnych 17 godzin. Ogłoszenie poszło 8 września, a wpis firmy na X obejrzano ponad 73 miliony razy. Plotka tymczasem dotyczyła czegoś innego: Levent Alpöge i Tristan Buckmaster pracowali nad równaniami Eulera z wymuszeniem, a to nie jest problem milenijny.

Trzy dni później na blogu Terence'a Tao pojawiła się deklaracja podpisana przez 25 laureatów Medalu Fieldsa. Medal przyznano po raz pierwszy w 1936 roku, a regularnie co cztery lata przyznaje się go od 1950, najwyżej czterem osobom naraz i wyłącznie do czterdziestego roku życia. W całej historii dostało go 68 osób. Podpisało 25 z nich, czyli ponad jedna trzecia wszystkich. Jest wśród nich Pierre Deligne z medalem z 1978 roku i Yu Deng, który odebrał swój siedem tygodni wcześniej, w lipcu w Filadelfii.

Zarzut jest jeden i postawiony wprost: „nacisk firm AI na rozwiązywanie problemów matematycznych jako benchmarku szkodzi matematyce jako nauce i środowisku matematycznemu” (ang. „the push by AI companies to solve mathematical problems as a benchmark is detrimental to the science of mathematics, and to the mathematical community”). Zdanie, które tłumaczy resztę, brzmi tak: rozwiązywanie problemów jest tylko narzędziem, które służy zrozumieniu, i pośrednią miarą tego, ile już rozumiemy. Zapomnienie o tym w świecie AI może sprawić, że narzędzie zacznie przeszkadzać w osiągnięciu tego celu. Hugo Duminil-Copin, jeden z sygnatariuszy, ujął to obrazowo w rozmowie z tygodnikiem „The Economist”: zrzucenie kogoś na szczyt Mount Everestu to zupełnie co innego niż wejście na niego.

Łatwo przy tym coś przeoczyć. Deklaracja nie wymienia ani jednej firmy z nazwy. Nie żąda zakazu, moratorium ani regulacji. Nie twierdzi, że dowody wytworzone przez modele są błędne. Wprost przyznaje, że AI może przyspieszyć prawdziwe badania matematyczne. Nie stawia też żadnego postulatu, kończy się zdaniem, że sprawą trzeba się pilnie zająć. Jeden z komentujących na Hacker News ujął to celnie: podziela troskę autorów, ale nie rozumie, jakiego konkretnie zachowania oczekują. Adresata wskazał dopiero Tao, dodając do wpisu odsyłacz do artykułu tygodnika „The Economist” zatytułowanego „Najlepsi matematycy są oburzeni metodami OpenAI”.

Tło jest ostrzejsze niż sam dokument. W nocy przed ogłoszeniem OpenAI matematyk Tristan Buckmaster z Uniwersytetu Nowojorskiego opublikował czterostronicowe oświadczenie. Napisał w nim, że jego współautor dostał sygnały, iż informacja o ich postępach trafiła do firmy. Ich wersje robocze przetwarzało narzędzie Codex, które pracuje na plikach użytkownika. W komunikacie z 8 września OpenAI napisało, że nie może wykluczyć, iż pozbawione identyfikatorów dane zebrane podczas korzystania z jego produktów pomogły ulepszyć modele. Dwa dni później, po własnym postępowaniu wyjaśniającym, firma stwierdziła już, że zapytania Buckmastera nie mogły wpłynąć na system w żaden sposób, także przez trening.

Osobną sprawą jest autorstwo. Buckmaster twierdzi, że proponowano mu firmowanie nazwiskiem poprawionej wersji dowodu OpenAI, jeśli usunie z listy współautorów Leventa Alpögego, który pracuje w Anthropicu. Sébastien Bubeck z OpenAI odpowiedział, że nigdy nie żądał usunięcia Alpögego z ich własnej pracy o równaniach Eulera. Przyznał natomiast, że gdy omawiano przepisanie dowodu OpenAI, powiedział, iż byłoby prościej, gdyby Alpöge nie był pracownikiem konkurencji. W deklaracji jest mowa o rozwiązaniach ogłaszanych w pośpiechu, które budzą poważne wątpliwości co do autorstwa i tego, czy nie doszło do plagiatu. Żadne nazwisko nie pada.

Sam Buckmaster chciał mówić o czymś zupełnie innym niż spór. Planował powiedzieć przy ogłoszeniu swojej pracy, że wyniki nie są najważniejsze, a najważniejsze jest to, że matematyk i model językowy wykonują dziś w miesiąc pracę, która wcześniej zajmowała lata. Nazwał to momentem na miarę pojedynku Kasparowa z komputerem Deep Blue.

Reszta faktów układa się w obraz, który tłumaczy tę złość lepiej niż sama deklaracja. Praca OpenAI ma 166 stron, a mimo tej objętości jest w niej niewiele wyjaśnień, jakich matematycy zwykle udzielają, dzieląc się odkryciem. Jako autor figuruje sama firma. Formalizacja została opublikowana, więc maszyna dowód sprawdziła, ale środowisko go jeszcze nie zrecenzowało. Instytut Claya wciąż trzyma problem na liście otwartych, bo jego regulamin wymaga trzech rzeczy: publikacji w recenzowanym piśmie światowej renomy, upływu dwóch lat od tej publikacji i powszechnej akceptacji w środowisku matematycznym. Ten ostatni warunek boli tu najbardziej. Według szacunków tygodnika „Fortune” koszt obliczeń wyniósł od dwóch do 22 milionów dolarów, przy czym wyższa kwota obejmuje wszystko, co firma liczyła w tamtym tygodniu. Nagroda wynosi milion dolarów, a OpenAI zapowiedziało, że po nią nie sięgnie.

Sprzeciw wobec deklaracji jest równie głośny. Nassim Nicholas Taleb zapytał, czy to nie jest po prostu złe dla dzisiejszych matematyków, którzy tracą swój przywilej, ale niekoniecznie złe dla samej matematyki. Na Hacker News, gdzie wątek zebrał ponad 800 punktów, wraca porównanie do szachów: w latach dziewięćdziesiątych też mówiono, że komputery je zabiją, a dziś szachy są popularniejsze niż kiedykolwiek. David Madore z Télécom Paris jeszcze przed publikacją deklaracji pisał, że medaliści nie reprezentują tych niemal stu procent matematyków, którzy medalu nie mają. Po jej ogłoszeniu powtórzył to samo: treść popiera, ale nie widzi powodu, dla którego akurat medaliści mieliby mówić w imieniu całego środowiska.

Sygnatariusze nie spierają się na X, bo tam ich po prostu nie ma. Tao ogłosił deklarację na Mastodonie i na własnym blogu, Cédric Villani skasował konto na X w styczniu 2025 roku, Peter Scholze nigdy go nie miał. OpenAI o samej deklaracji milczy. Dzień wcześniej firma wycofała się ze sponsorowania Mathathonu w Caltechu, czyli czterdziestogodzinnego konkursu dla stu zespołów, ale zrobiła to w odpowiedzi na osobny list tamtejszych matematyków.

Deklarację można podpisać po potwierdzeniu tożsamości przez ORCID albo uczelnianym adresem poczty elektronicznej. W sobotę rano podpisów było ponad 2400 i liczba rosła z godziny na godzinę. Kilkanaście z nich pochodzi z polskich instytucji. Złożyli je między innymi Stefan Jackowski z Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Matematycznego w latach 2005-2013, i Adam Skalski z Instytutu Matematycznego PAN.

Najbardziej praktyczny wniosek wychodzi poza matematykę. Sformułował go Andrew Sutherland z MIT: matematycy mogą być dla wielu innych zawodów tym, czym kanarek dla górników. Autorzy deklaracji piszą to samo, tylko ostrożniej. Przy zmianie sposobu pracy łatwo zgubić to, czemu ta praca ma służyć.

Benchmark - ustandaryzowany test, w którym modele dostają ten sam zestaw zadań, żeby dało się porównać ich wyniki liczbowo. Problemy milenijne - siedem zadań wskazanych w 2000 roku przez Instytut Matematyczny Claya jako najważniejsze nierozwiązane problemy matematyki, z nagrodą w wysokości miliona dolarów za każde. Codex - narzędzie OpenAI do pisania kodu, pracujące na plikach użytkownika. Formalizacja - zapisanie dowodu w języku, w którym komputer sprawdza każdy krok, na przykład w Leanie.